Grzybnia oddycha. Potrzebuje stałego dopływu tlenu, więc worek nie może być zamknięty na głucho. Jednocześnie każde otwarcie to zaproszenie dla bakterii i zarodników pleśni, które rosną szybciej niż grzybnia i przejmują podłoże. Te dwa wymagania stoją naprzeciw siebie i to właśnie ten konflikt rozwiązuje worek z mikrofiltrem.
Filtr 0,2 mikrometra — co to znaczy w praktyce
W ściance worka z mikrofiltrem wszyty jest niewielki panel wentylacyjny o przepuszczalności rzędu 0,2 mikrometra. Cząsteczki gazów przechodzą przez niego bez przeszkód. Bakterie, zarodniki pleśni i inne drobnoustroje — nie. Wymiana powietrza działa więc w jedną stronę pod względem użyteczności: grzybnia dostaje tlen, kontaminanty zostają na zewnątrz.
Sam worek wykonany jest z tworzywa odpornego na wysokie temperatury, najczęściej polipropylenu. To nie detal konstrukcyjny, tylko warunek całej metody — o tym za chwilę.
Jeden pojemnik, cały cykl
Największa przewaga tego rozwiązania nie polega na samym filtrze, tylko na tym, że podłoże nie musi zmieniać pojemnika. Polipropylen znosi sterylizację, więc substrat trafia do worka raz — przed obróbką termiczną — i zostaje w nim do końca inkubacji.
Każde przekładanie podłoża między naczyniami to moment kontaktu z niesterylnym powietrzem. Eliminacja tego kroku ogranicza ryzyko bardziej niż jakikolwiek dodatkowy zabieg higieniczny przy stole roboczym.
Kolejność pracy
Konstrukcja jest prosta, ale kolejność etapów ma znaczenie.
Napełnienie. Podłoże — trociny, słoma albo ziarno zbóż, zależnie od hodowanego gatunku — wkłada się do worka, zostawiając wolną przestrzeń u góry. Ta pusta objętość jest potrzebna do cyrkulacji powietrza, nie jest marnowaniem miejsca.
Obróbka termiczna. Podgrzanie usuwa niepożądane mikroorganizmy z podłoża, zanim jeszcze pojawi się w nim grzybnia.
Studzenie i zaszczepienie. Grzybnię wprowadza się dopiero do wystudzonego podłoża. To najbardziej wrażliwy moment całej procedury — worek jest wtedy otwarty. Warto mieć wcześniej uprzątnięte stanowisko i przygotowane wszystko, czego się użyje.
Zamknięcie. Zgrzewarka albo opaska. Potem worek idzie w miejsce o stabilnej temperaturze i ograniczonym dostępie światła.
Inkubacja. Tu nie ma nic do roboty. Filtr obsługuje wymianę powietrza sam, a zadanie hodowcy sprowadza się do obserwacji, czy grzybnia przerasta podłoże równomiernie. Po zakończeniu inkubacji worek przenosi się w warunki sprzyjające owocnikowaniu.
Co daje worek z mikrofiltrem
- utrzymuje sterylne warunki potrzebne grzybni do rozwoju,
- pozwala sterylizować i pasteryzować podłoże bez zmiany pojemnika,
- zapewnia prawidłową wymianę powietrza,
- ogranicza ryzyko zakażeń bakteryjnych i grzybiczych,
- pozwala uzyskać wysokie plony przy minimalnym wysiłku.
Reszta wyposażenia
Worek rozwiązuje kwestię sterylności i wentylacji, ale nie zastąpi pomiarów ani przygotowania podłoża. Do kompletu przydają się:
- grzybnia — zbożowa, płynna lub na kołkach,
- termometr i higrometr do kontroli temperatury i wilgotności,
- sterylizator lub autoklaw do przygotowania podłoża,
- rękawice i maseczki na czas pracy przy otwartym worku,
- pojemniki z mikrofiltrem do przechowywania kultur i próbek.
Czego się spodziewać
Worek z mikrofiltrem nie jest gwarancją powodzenia — jest narzędziem, które zdejmuje z hodowcy konieczność posiadania laboratorium. Jeśli podłoże zostanie źle wysterylizowane albo zaszczepienie przeprowadzone niechlujnie, filtr tego nie naprawi. Kontaminacja trafia do środka razem z ręką hodowcy, nie przez ściankę worka.
Przy zachowaniu kolejności etapów i podstawowej higieny to rozwiązanie, które sprawdza się w kuchni czy piwnicy równie dobrze jak w warunkach zawodowych.

