Warto zacząć od końca, czyli od kuchni. Amanityna, toksyna muchomora sromotnikowego, ulega zniszczeniu dopiero w temperaturze zbliżonej do 300 stopni Celsjusza. Marynowanie w occie nic nie daje — trujące substancje aktywne pozostają w grzybie nawet do dziesięciu lat. Nie istnieje sposób przyrządzenia tego gatunku, który byłby dla człowieka bezpieczny. Oznacza to jedno: garnek niczego nie naprawia. Cała decyzja o bezpieczeństwie zapada wcześniej, w lesie, przy pojedynczym owocniku.
Do szpitala w ciężkim stanie trafił chłopiec zatruty grzybami. To kolejny taki przypadek w tym sezonie. Smakoszy grzybów nie brakuje, ale nie każdy z nich powinien je zbierać — pomyłka między gatunkiem jadalnym a śmiertelnie trującym jest łatwiejsza, niż się wydaje. Muchomor sromotnikowy to w Polsce gatunek faktycznie śmiertelnie trujący. Z badań wynika, że dawką śmiertelną jest już 5 dkg. Jedynym ratunkiem dla osoby, która go zje, pozostaje przeszczep wątroby, a szanse zależą od zjedzonej ilości.
Smak nie jest kryterium
Powszechny zwyczaj „smakowania” grzybów w celu oceny ich przydatności to poważny błąd. Muchomor sromotnikowy jest słodki — i zabija. Ocena po smaku prowadzi dokładnie w przeciwną stronę niż powinna.
Trzeba mieć na co patrzeć
Najczęstsza przyczyna pomyłek jest prozaiczna: nieznajomość budowy morfologicznej grzybów. Bez tego nie sposób stwierdzić, który gatunek jest dobry, a który absolutnie nie. Muchomor sromotnikowy ma trzon osadzony w pochwie — cechę widoczną tylko wtedy, gdy grzyb wyjdzie z podłoża w całości.
- Nie odcinaj samych kapeluszy. Bez dolnej części trzonu nie ocenisz, czy zebrany owocnik nie zagraża zdrowiu i życiu.
- Wykręcaj grzyba z podłoża w całości i przyglądaj mu się dokładnie.
- Sprawdzaj pierścień. U muchomora sromotnikowego jest wykształcony — nie ma go na przykład gołąbek zielonawy, często z nim mylony.
- Pamiętaj o trzonie bulwiastym, rozszerzonym u podstawy. To wyraźna różnica wobec czubajki kani, a mimo to pomyłki między nimi zdarzają się często.
Młode owocniki zostawiamy
Osobna zasada, o której łatwo zapomnieć: nie zbieramy młodych osobników. Część elementów budowy może być u nich jeszcze niewykształcona, więc nawet najbardziej doświadczony zbieracz nie oceni w stu procentach, czy ma do czynienia z gatunkiem jadalnym. Lepiej wrócić z mniejszą liczbą grzybów niż z jednym trującym wśród wielu.
Zawężenie pola przez początkujących
Najwięcej zabijających toksyn gromadzi się w kapeluszu. Najwięcej gatunków trujących występuje wśród grzybów blaszkowych. Stąd prosta strategia dla osób bez doświadczenia: zbierać wyłącznie grzyby rurkowe. W tej grupie znajdują się tylko gatunki jadalne albo niejadalne, a jedynym mankamentem tych drugich jest gorzki smak — nie są trujące i w żaden sposób nie zagrażają zdrowiu.
Reguła nadrzędna jest jedna i nie zależy od stażu: do koszyka trafiają tylko te grzyby, co do których masz całkowitą pewność, że nadają się do zjedzenia.

